Henryk Sienkiewicz, "Pan Wołodyjowski

 

Czas: 24 godziny
Czyta: Zdzisław Wardejn
Rok wydania: 2007
ISBN 978-83-60313-15-2
Próbka:  mp3 - ściągnij fragment
Rodzaj tekstu:
PEŁEN TEKST
   

 

Feeria namiętności z obu biegunów uczuciowego uniwersum: brutalnie torturowany przez pałającego żądzą zemsty Nowowiejskiego Azja i Wołodyjowski, ze wzruszeniem, w modlitewnym skupieniu żegnający się z ukochaną przed wielką bitwą. Esencja miłości w Ketlingu i jurna zawadiackość Basi. Dramaty uczuć w tej części Trylogii Sienkiewicza obserwujemy na pierwszym planie. Wydarzenia historyczne dopiero na drugim.
Siedemnastowieczne tło nie przeszkadza przy tym wcale w żywym odbiorze fabuły. Ściany mierzone łokciami, krew na wąsach okrzepła i  zbójcy skryci w głębokich pieczarach nie zakłócają naszego współczesnego obcowania z książką. Powieść porywa i ze swym nurtem niesie daleko…dziś jednak nie pod Kamieniec, czy pod Chocim, ale w rejony nabrzmiałe emocjami, na tereny, gdzie słowa wiele znaczą, a honor jest wartością, wcale nie abstrakcyjną.

Gdybym miała na kogoś z kart powieści szczególnie zwrócić uwagę, byłaby to Basia, o której Stanisław Tarnowski lat temu sto z okładem pisał w „Przeglądzie Polskim”: „Krzysia podobałaby się nam bardzo, Basia wcale. Nie lubimy panien – kozaków, hajdamaków, źle wychowanych, a przez jakąś dla nich zapewne zrozumiałą kokieterią przesadzających umyślnie złe wychowanie i udających jeszcze gorsze, choć to, które mają, jest już doprawdy dosyć złe”.

Zawsze przypominając sobie te słowa o bohaterce dzielnej i szczerej w swych reakcjach, która jawnie promowała sylwetkę kobiety niezależnej, a jednocześnie wrażliwej i kochającej, mam ochotę zawołać: A właśnie, że lubimy! Ot, co!

Karolina Dering, „Migotania, Przejaśnienia”